Praktycznie od samego początku powstania serii małych celów u Kasi z worqshop wyczekiwałam tych wpisów, gdy tylko zbliżał się koniec miesiąca. W takich celach zawsze było coś ciepłego i motywującego. Uwielbiałam czytać jak zajmując się niewielkimi zadaniami dążyła do większego celu. Najpierw wypróbowałam to w swoim planerze i w końcu zdecydowałam się przenieść to na bloga. Małe cele na marzec to wpis, który być może zapoczątkuje piękną przygodę. 

 
#wrócić do rutyny

Od początku roku w szkole byłam zaledwie trzy tygodnie. Nic dziwnego, że kompletnie nie mogę się odnaleźć po powrocie. Zabiegi (oprócz zdrowej dawki bólu) dały mi szansę na odpoczynek. Tym bardziej jest mi przykro, gdy pomyślę, że do wakacji nie ma już szczególnej okazji do leniuchowania. A to przecież całe 4 miesiące! No i muszę przestać szukać jakichkolwiek możliwości, żeby znowu zrobić sobie wolne. Stałam się mistrzem planowania takich ucieczek. Wystarczy. 

 

 
#nadal pracować nad blogiem

Przez styczeń i luty starałam się każdego dnia coś zrobić, napisać, zajmowałam się promocją i robiłam zdjęcia. Były to niewielkie akcje, ale jak na razie taki rytm mi odpowiada i chcę go utrzymać. W końcu nie raz już zdarzało się tak, że po fali ogromnego entuzjazmu i zaangażowania wszystko odchodziło w niepamięć. Chociaż nadal miewam momenty, gdy nie potrafię napisać słowa przez tydzień, lub dwa to  później znowu piszę po kilka tekstów dziennie. 

 

#ogarnąć plany i małe cele na najbliższe miesiące

Tytuł jest równie niezgrabny co moje plany na najbliższe miesiące. Mój D przez pół zimy wiercił mi dziurę w brzuchu, żebym wreszcie się czymś zajęła. W domyśle ma być to fotografia. Już pod koniec lutego zaczęłam realizować moje małe cele. Zawiesiłam już oko na kilku modelkach z maxmodels, więc myślę, że marzec będzie miesiącem intensywnych przygotowań do nadchodzących sesji. Jestem niesamowicie podekscytowana i jednocześnie się trochę stresuję, ale moja głowa jest pełna pomysłów. 

 

 

 

#ograniczyć internety

Myślałam nad zaplanowaniem jednego weekendu offline, ale to właśnie w weekendy mam największą chcicę na pisanie i tworzenie. Myślę, że muszę koniecznie zapanować nad tym ile czasu spędzam na YouTube, bo na to choruję najbardziej. Co innego, gdy filmik jeden za drugim leci gdzieś w tle, podczas gdy piszę, ale nie raz przyłapałam się na tym, że oglądam kolejny i kolejny filmik o paznokciach. Mój ulubiony kolor lakieru do paznokci to odżywka. Więcej grzechów nie pamiętam.

 
 #przeczyścić listę pomysłów

Dosłownie. Mam dwie strony w moim Bullet Journal na których zapisane są wszystkie pomysły na teksty. Chcę wreszcie zamknąć pierwszą z nich. Napisać i najlepiej opublikować je wszystkie. Taka mała zachcianka mojego wewnętrznego perfekcjonisty. Muszę też zrobić kolejne czyszczenie zakładek, bo wiem, że tam też mam sporo inspiracji i materiałów do kolejnych treści. 

 

 
#powrót do Bullet Journal

Przez styczeń i luty sporo czasu spędzałam w domu, więc podstawowa część (czyli ta przeznaczona na planowanie codzienności) mojego bujo poszła w niepamięć. Używałam za to innych części, poświęconych blogowaniu. W marcu chcę wrócić w pełni do planowania, bo wiem, że dzięki temu jestem w stanie zrobić dużo więcej, a nie ukrywam, że zrobił się ze mnie leniuszek. 

 

#zadbać o Facebooka

Nie oszukujmy się, kompletnie nie umiem w Facebooki, dlatego jednym z małych celów musi być ogarnięcie tej sprawy. Co prawda nie chcę działać tam w stylu pełnoetatowych blogerek, wyliczając ile postów, o jakiej tematyce, o której godzinie i w który dzień tygodnia mam opublikować, żeby przechytrzyć algorytmy, ale powinnam chyba wrzucać coś więcej niż informacje o nowych tekstach, prawda?

 

Oczywiście nadal działam w rytmie slow, nie mam zamiaru wywierać na sobie żadnej presji, mimo wszystko. Gdy wiem, że mogę działać po swojemu, działam najbardziej produktywnie, a chyba o to chodzi, prawda? Podzielcie się koniecznie swoimi celami na marzec w komentarzu!

 

A żeby nie było tak smutno, że to już koniec to zapraszam jeszcze na mojego instagrama z codzienną porcją inspiracji i facebookowy fanpage, gdzie na bieżąco dodaję informacje o nowościach na blogu. Będzie fajnie, masz moje słowo!