Migawki to, w śmiałych założeniach, nowa, comiesięczna seria na moim blogu. Brakowało mi kącika, gdzie mogę zawrzeć wszystkie mniejsze i większe sprawy, które chodzą mi po głowie. W zeszłym miesiącu napisałam moje pierwsze „Małe cele” inspirowane blogiem Kasi, jednak stwierdziłam, że to za mało. Chciałam mieć miejsce, by móc nie tylko pisać o planach, ale także podsumować to co się działo, podzielić się inspiracjami i przy okazji pogadać o jakichś głupotach. No i mam. Zobaczymy co z tego będzie.

 

Marzec był porażką. Nie potrafiłam się ogarnąć ani na chwilę. Zrobiłam zaledwie kilka rzeczy, które sobie założyłam, a cała reszta została zepchnięta w odmęty niepamięci i zapomnienia. Nie będę tego zwalać na niezdecydowaną pogodę, czy nawał obowiązków. Dopadł mnie konkretny leniuszek i zupełny brak motywacji. Tak już czasem jest, ale przecież na jednym brzydkim miesiącu świat się nie kończy. Idzie kwiecień, pierwszy wiosenny miesiąc. Więc będzie lepiej, co nie? 

 

 

 

MIGAWKI Z MARCA

Ale przecież nie poległam na całej linii. Jest parę rzeczy, które udało mi się skreślić z listy, albo przynajmniej nadgryźć. Wreszcie założyłam aparat ortodontyczny, po pół roku starań. A przynajmniej tyle minęło od pierwszej wizyty u ortodontki. Wyszło parę komplikacji o które trzeba było zadbać, a teraz już tylko dwa lata i będę najpiękniejsza w całej wsi. Poza tym, dzięki temu, że nie realizowałam zaplanowanych zadań, udało mi się ich zaplanować więcej. Mam więc teraz nieco jaśniejszy wgląd na to za co powinnam zabrać się w kwietniu. Troszkę odpoczęłam, trochę rzeczy zmieniłam i naprawiłam. Jestem dobrej myśli. 

 

PLANY NA KWIECIEŃ

Przede wszystkim dużo zdjęć. Może nawet uda mi się wyskoczyć na pierwszą, wiosenną sesję, chociaż to zależy tylko od tego, czy ta wiosna będzie. Chcę też wrócić do nagrywania jednej sekundy codziennie, bo ostatnio sobie z jakiegoś powodu odpuściłam, a bardzo mi się to podobało. Chcę też zgromadzić trochę gadżetów do zdjęć. Planowałam zrobienie kilku wianków i wycieczkę na szmaty w poszukiwaniu zwiewnych sukienek. A poza tym? Może to, że nie chcę się rozchorować, co bardzo często zdarza mi się na wiosnę. Powinnam też ogarnąć szkołę, bo ostatnimi czasy została zepchnięta na sam dół listy priorytetów. No i marzy mi się jeszcze zjedzenie surowej marchewki bez bólu zębów. Nie udało mi się to od grudnia. 

 

 

 

MARCOWE WPISY WARTE UWAGI:

 

 

A żeby nie było tak smutno, że to już koniec to zapraszam jeszcze na mojego instagrama z codzienną porcją inspiracji i facebookowy fanpage, gdzie na bieżąco dodaję informacje o nowościach na blogu. Będzie fajnie, masz moje słowo!