Tym postem otwieram nową mini serię dla każdego, kto chce wybrać swój pierwszy aparat. Niedługo minie rok odkąd mam mój „pierwszy poważny aparat”. Był to dla mnie spory wydatek, w pełni zależny od moich rodziców i najbliższej rodziny, więc musiało być to bardzo przemyślane. Chciałam wydać jak najmniej, ale jednocześnie mieć sprzęt który spełni moje oczekiwania. Nie jestem w stanie teraz powiedzieć ile godzin spędziłam na poszukiwaniach, porównywaniu poszczególnych modeli i zastanawianiu się czego dokładnie oczekuję. Dlatego wiem czym należy się kierować przy wyborze aparatu i chcę Wam pomóc.

 

 #rodzaje aparatów

Na rynku jest kilka rodzajów aparatów. Postanowiłam, że wybiorę cztery z nich, a są to: lustrzanka cyfrowa, bezlusterkowiec, aparat cyfrowy i hybryda. Wiem, że te rodzaje są najpopularniejsze wśród nowicjuszy i to między nimi toczy się wybór. Dokładny opis każdego z tych rodzajów można bez problemu znaleźć w Internecie, jednak postaram się w skrócie wytłumaczyć podstawowe różnice. Aparaty o których jest mowa dzielą się na dwie grupy, te z wymienną optyką (lustrzanka i bezlusterkowiec), oraz bez wymiennej optyki (cyfrówka i hybryda). Wymienna optyka to nic innego jak możliwość dokupienia i wymiany obiektywu.

 

  1. Idąc tym podziałem, lustrzanka i bezlusterkowiec działają na dosyć podobnych zasadach, jednak (jak sama nazwa wskazuje) lustrzanka posiada w swojej budowie lusterko, a bezlusterkowiec nie. Dzięki temu jest mniejszy i lżejszy, ale również droższy. Brak lusterka nie odbija się jednak na jakości zdjęć i bezlusterkowce są często lepsze. 
  2. Cyfrówka i hybryda to mniej skomplikowane sprzęty. Czym jest cyfrówka wie na pewno każdy z Was, bo każdy miał ją w rękach chociaż raz. Hybryda natomiast to po prostu bardziej rozbudowana wersja cyfrówki, imitująca lustrzankę. Ma kilka bajerów i więcej opcji niż zwykła cyfrówka, jednak nadal jest to aparat bez wymiennej optyki, czyli dosyć ograniczony.

 

 

#do czego jest mi potrzebny aparat?

Fotografując spotkania rodzinne raczej nie potrzebujesz pełnoklatkowej lustrzanki (wyjaśnienie niżej) z zestawem obiektywów. Jeśli natomiast chcesz się bawić w profesjonalnego fotografa w przyszłości i jesteś pewny, że to dla Ciebie to startuj od razu do sprzętu z wyższej półki. Zastanów się też na czym najbardziej Ci zależy, czy waga nie jest istotna, bo najbardziej liczy się jakość zdjęć, czy chcesz robić portrety, a może chcesz aparat „do wszystkiego”.

 

 

#ile jestem w stanie wydać na pierwszy aparat

Kwota jaką jesteśmy w stanie wydać jest głównym ograniczeniem. Uważam, że warto jest zainwestować w sprzęt. Nie chciałam kupować taniego body, by wymieniać go rok później przez jego ograniczenia. Jeśli decydujemy się na aparat z wymienną optyką to dobrze jest kupić dobre body na starcie. Obiektywy przyjdą z czasem. Faktem jest, że lepiej jest mieć lepszy obiektyw niż body, ale na dłuższą metę nie wyciągniemy wiele z matrycy która ma mniej mpx niż obecne telefony ze „średniej półki”, nawet jeśli mamy najdroższy obiektyw na rynku. 

 

 

#czy zależy mi na wadze sprzętu

Jeśli aparat będzie nam towarzyszył w podróżach, na wyjściach ze znajomymi, czy na wspomnianych wcześniej zjazdach rodzinnych to ogromnym plusem będzie jego mała waga. Bezlusterkowce zaczynają powoli podbijać rynek elektroniki i są dobrym materiałem na nasz pierwszy aparat, nie bez powodu. Mogą bez problemu konkurować z lustrzankami z górnej półki pod względem jakości, a przy tym są przynajmniej o połowę lżejsze i mniejsze. Niestety z drugiej strony atakuje nas ich cena, dlatego warto w takich sytuacjach rozważyć zakup małej, kompaktowej cyfrówki. 

 

#czy w przyszłości będę kupować kolejne obiektywy?

Aparaty z wymienną optyką są według mnie najlepszą opcją, jednak wiem, że są osoby które chcą kupić aparat raz i mieć spokój. Dla nich są aparaty hybrydowe, które są w skrócie bardziej rozbudowaną wersją cyfrówek. Dają nam często więcej możliwości w regulacji ustawień i mają lepsze parametry. Jednak to zdecydowanie nie jest to samo co lustrzanka.

 
#ale co z tą pełną klatką?

Wspomniałam wcześniej o czymś takim jak lustrzanka pełnoklatkowa. Gdy pierwszy raz spotkałam się z tym terminem mój światopogląd się zawalił. Czułam się oszukiwana i okłamywana przez całe życie. Dlaczego? Bo myślałam, że lustrzanka to lustrzanka. Droższa, albo tańsza, ale nadal lustrzanka. A tu proszę, okazuje się, że to nie takie proste. Pełna klatka to aparat z większą matrycą. Matrycę ma każda lustrzanka, tyle, że w pełnej klatce jest ona większa. Dzięki temu możemy sobie pozwolić na większe ISO, bez obawy o szumy i otrzymujemy zdjęcia z bogatszą paletą detali. Czy warto? Na pewno tak, jednak nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek amator jej potrzebował. Kompletnie odradzam decydowania się na to, by pierwszy aparat był lustrzanką z pełną klatką, bo ceny nie są niskie, a nam może się zwyczajnie znudzić. Pełne klatki mogą też przerazić nowicjuszy mnogością swoich opcji. Lepiej zacząć od tańszego cropa i uczyć się na nim, a później, jeśli mamy taką zachciankę, zainwestować w droższy sprzęt. 

 

Nie będę się rozczulać nad konkretnymi modelami, bo wybór jest naprawdę ogromny, a ja, sugerując te czy inne numerki na body ograniczyłabym temat do kilku aparatów. Być może tylko skomplikowałam wybór, ale ja wybrałam swój sprzęt kierując się właśnie tymi krokami. Więc jednak się da. Już niedługo napiszę o obiektywach, także do następnego! A jeśli ktoś nadal ma wątpliwości i pytania to chętnie odpowiem na każde pytanie w komentarzu. 

 

A żeby nie było tak smutno, że to już koniec to zapraszam jeszcze na mojego instagrama z codzienną porcją inspiracji i facebookowy fanpage, gdzie na bieżąco dodaję informacje o nowościach na blogu. Będzie fajnie, masz moje słowo!