Bullet Journal to ostatnimi czasy chyba najbardziej popularna metoda planowania (i nie tylko). Szybko wkręciłam się w tworzenie własnego plannera, testowałam różne metody, zebrałam mnóstwo pomysłów, oraz dałam upust swojej kreatywności. Ta metoda powinna być Ci znana, często napotykam na posty oraz filmiki z nią związaną. Postanowiłam skorzystać z popularności Bullet Journal’a i napisać coś o nim z mojej perspektywy.

 

 
#z czym to się je

Sam autor tego systemu wyjaśnia, że Bullet Journal może być tym czego chcesz. W domyśle powinien być to planner, jednak u niektórych będzie to dziennik, pamiętnik, zbiór rzeczy które kochasz, a może szkicownik. Dlatego jeśli miałabym wytłumaczyć czym on jest, powiedziałabym, że jest to miejsce na które możesz przelać wszystko co siedzi w Twojej głowie. Kompletnie nic Cię nie ogranicza.

 

 

#co można znaleźć w środku?
  1. Miesięczne/tygodniowe/codzienne rozkładówki (monthly/weekly/daily spread) – miejsce, w którym planujesz swoje działania.  
  2. Odległe plany (future log) – miejsce na plany, które mają miejsce w późniejszych miesiącach. 
  3. Kolekcje – listy rzeczy, wspomnień, miejsc. W swoich kolekcjach możesz umieścić listę filmów, które chcesz pooglądać, napisać wishlistę, czy rozpisywać pomysły na kolejne posty. 
  4. Śledzenie nawyków (habit tracker) – jeśli jest coś, co chcesz wprowadzić w życie wpisujesz to na listę nawyków i codziennie zaznaczasz czy dana czynność została wykonana (lub nie). Daje to świetny podgląd na to, co się u Ciebie dzieje. Ja na przykład zauważyłam, że jem słodycze częściej niż myślałam! 
  5. Miejsca na inspiracje – może to być strona z ulubionymi cytatami, najlepszym zdjęciem zrobionym przez Ciebie, lub czymś związanym z osobą która Cię inspiruje. 
  6. Cele – co mówi samo przez siebie. Warto wypisać sobie cele do których chce się dążyć i co jakiś czas na nie spoglądać. 
  7. Planowanie aktywności w social media – kolejny planner, w którym możesz zaznaczyć, co i kiedy dodasz na dane media społecznościowe. Dopiero wdrażam się w ten system, ale już mogę powiedzieć, że daje to sporą motywację, a to, że wiem ile mam czasu pokazuje kiedy powinnam się za to zabrać.
  8. Kreatywny kącik – tu możesz dać upust swojej artystycznej stronie ćwicząc kaligrafię lub rysując.
  9. Pamiętnik – niektórzy po prostu spisują dzień po dniu co się działo, to dobry sposób na dokumentowanie wspomnień. Czasem, gdy zdarzy się coś ciekawego dokumentuję to rysując w polu na dany dzień coś co mi będzie o tym przypominać, lub opisuję co się działo. 
  10. Dziękuję za (gratitude) – sama z tego nie korzystam, ale jest to popularna strona na której wypisujesz to za co jesteś wdzięczny danego dnia. Jest to dobre ćwiczenie dla tych osób, które chcą dostrzegać więcej pozytywnych zdarzeń.
 
#dla kogo jest Bullet Journal?
  1. Dla osób, które czują się ograniczone wszelkimi plannerami – i ja zawsze byłam jedną z nich. Z góry wyrysowane pola na notatki, wypunktowane listy o określonej ilości numerów. Poza tym z reguły po prostu mi się nie podobały (esteci zrozumieją). Bullet Journal będzie wyglądał tak jak tego chcesz.
  2.  Dla osób, które czeka wielkie wydarzenie – może to być matura, ślub, narodziny dziecka. Łatwiej jest się ogarnąć mają wszystko na papierze.
  3. Dla leniuszków – (to ja! to ja!) gdy ciężko Ci się zebrać by cokolwiek zrobić to zdecydowanie mogę polecić Bullet Journal. Czasem robiłam coś tylko po to, żeby móc zamalować kółeczko obok zadania. Niesamowicie mnie to satysfakcjonowało. Poza tym, gdy rozpiszesz swoje plany to widzisz ile tak naprawdę robisz, co sprawia, że chcesz więcej i więcej bo napawa to prawdziwą dumą. 

 

 

#czego potrzebujesz by zacząć?
  1. Notes – taki, w którym będzie Ci wygodnie, może to być zwykły zeszyt, kołonotatnik, segregator, lub jak w moim przypadku notes (Leuchtturm 1917)
  2. Długopis/ołówek – zwykłe narzędzie, którym najwygodniej będzie Ci robić notatki.

 

I tyle! Wszystkie śliczne washi tape, kolorowe długopisy, naklejki i cała reszta przyjdzie z czasem, jeśli poczujesz, że tego potrzebujesz. Nie musisz kupować ich od razu, tym bardziej jeśli ma się po tygodniu okazać, że to jednak nie jest dla Ciebie. Skoczyłam na głęboką wodę, kupując drogi notes, jednak nie żałuję, ale z Tobą nie musi być tak samo. Spróbuj najpierw w czystym zeszycie, który pewnie poniewiera się w kącie, albo w tym notatniku z „tą śliczną okładką”, który kurzy się od roku na półce. No i powodzenia!

 

 

A żeby nie było tak smutno, że to już koniec to zapraszam jeszcze na mojego instagrama z codzienną porcją inspiracji i facebookowy fanpage, gdzie na bieżąco dodaję informacje o nowościach na blogu. Będzie fajnie, masz moje słowo!