Kto by się spodziewał? Po takim czasie wreszcie się pojawiam i to z jakimś marnym podsumowaniem? Uznałam, że pierwszy stycznia będzie dobrą datą na powrót (mam nadzieję, że nie z cyklu „nowy rok, nowa ja” i obietnic które się nigdy nie spełniają). Nie mogę powiedzieć, że ten rok był w jakiś sposób przełomowy, ale na pewno bardzo ważny. Dlaczego?

 

#powstał ten blog!

Chociaż moje blogowanie ma swoje początki pewnie w okolicach 2008 roku, a świadome blogowanie w 2015 to dopiero utworzenie strony pod obecną domeną uważam za swoje prawdziwe początki. Pod koniec marca wystartowały moje maczki i od tamtego momentu pojawiło się niestety tylko 28 wpisów. Z moją motywacją bywało lepiej lub gorzej, były momenty gdy chciałam to rzucić, jednak nigdy tego nie zrobiłam. Nie wiedziałam jak działać, żeby coś zdziałać i teraz dopiero zaczynam rozumieć jak powinno to funkcjonować by sprawiało radość mi i mam nadzieję Wam. 

 

 

#sporo się nauczyłam

Nie mówię tu o jakichś technikaliach, formułkach, regułkach czy zasadach. Nauczyłam się siebie. Do tej pory gubiłam się, inwestowałam czas i energię w działania, z których nic nie zyskiwałam zaniedbując jednocześnie to, co sprawiało mi radość. Dużo odpoczywałam i dawałam sobie samej dużo powodów do radości. Zrealizowałam kilka mniejszych i większych marzeń, oraz starałam się nie robić niczego wbrew sobie.

 

#rozwinęłam się fotograficznie

Od kwietnia mam moje obecne dziecko (Canon 700d), które było chyba najlepszym zakupem tego roku. Dał mi mnóstwo nowych możliwości, które ciągle zgłębiam. Dzięki temu zrobiłam kilka sesji z których jestem dumna i poznałam wspaniałe osoby. Mam nadzieję, że rok 2017 nie będzie pod tym względem gorszy. 

 

 

Już kilka lat temu porzuciłam wyznaczanie sobie nieosiągalnych celów, które i tak nie były tym czego potrzebowałam. Od dłuższego czasu powoli realizuję małe cele by w końcu osiągnąć te duże. Na ten rok mam jednak zaplanowane kilka akcji , które chcę odhaczyć. Jest to między innymi zdanie prawa jazdy, dokładne badania, oddawanie krwi i przede wszystkim pisanie dla Was. Przez ostatnie dwa miesiące pracowałam nad tym, żeby mieć z czym wrócić na bloga i nie zamierzam przestawać. Kto wie gdzie będę za rok o tej porze? 

 

Pod koniec zeszłego roku nie miałam pojęcia jakie działania podjąć w dążeniu do celu, więc wiele nie osiągnęłam. Mimo to nie czuję się ani trochę źle z tego powodu. Rok 2016 był w pewnym sensie podkładem, przygotowaniem do tego co stanie się w 2017. Skupiłam się na odkrywaniu swoich potrzeb i marzeń. Teraz pora działać. 

 

A żeby nie było tak smutno, że to już koniec to zapraszam jeszcze na mojego instagrama z codzienną porcją inspiracji i facebookowy fanpage, gdzie na bieżąco dodaję informacje o nowościach na blogu. Będzie fajnie, masz moje słowo!